piątek, 26 października 2012

lekkomyślność


Jest mi wstyd.
Tak bardzo wstyd. 
Może kiedyś wstanę i otrzepie się z tego, ale na razie nie wiem.

Jednak nie mogę wciąż żałować tego jak postąpiłam.
Po prostu nadal będę udawać samolubną sukę.
Łatwizna. 

wtorek, 16 października 2012

Bindi



Kolejne gówno.

ładnie się dzieje. przepięknie!

wtorek, 9 października 2012

niedziela, 7 października 2012

Krystyna jasna!


Szukam debila który nauczy się za mnie na fizykę, geografię, historię, angielski, niemiecki, łacinę... a zresztą, szukam tak wielkiego idioty który nauczy się za mnie na wszystko.
*
Lao Che, czyli koncert w Turku niestety czy może stety patrząc na pogodę i fakt, że grupa ludzi która miała jechać się rozpadła, nie został poddany mojej zabawie. To nic.
11.11.12 - Poznań
Tam na pewno będę. Lao Che to Lao Che, to po prostu trzeba zobaczyć, posłuchać.


wtorek, 2 października 2012

śmieciorki






Viktoria idzie pić hełbatkę.

wtorek, 18 września 2012

srał na to pies

Czas na trochę wymiocin na temat gówna. 
Po powrocie do szkoły która nie zna pojęcia "czas wolny" i po ucałowaniu rutyny w dłoń, szukam jakiegoś odbicia. Oczywiście w Koninie nie potrafię znaleźć niczego co nie znudziłoby mnie za prędko, albo po prostu to ja jestem tępą Viktorią, czy Weroniką, jak dość liczni wolą.
Zaczynając od zajęć rzeźbiarskich po których moje dłonie były bliskie amputacji, jak na razie kończę na rysunku w Domu Kultury, nie zapominam również o lekcjach gry na gitarze które początkowo były czymś wspaniałym ale przemieniły się w cotygodniowe katusze. Może ja się nie nadaję. Albo jestem zbyt leniwa, albo najprościej mówiąc tak naprawdę nie mam talentu. Nie śmiem nazwać się artystką.  

Do tego wciąż męczy  mnie śmierć przyjaciela o którą się obwiniam. Być może ludzie powiedzą: to było tylko zwierze, ale 11 lat nie da się od tak zapomnieć. na szczęście po półtora roku udało mi się do domu wprowadzić godnego następce, który szybko zaprzyjaźnił się z psem. Nie ważne. Kończę te bzdury.

Nie jestem artystką, ale przynajmniej mam kota i kubek kawy, to mi wystarcza. 


środa, 12 września 2012

wilk i owieczka



pokłócić się zawsze można, nie ważne czy z samym sobą, czy kimś zupełnie obojętnym.

Chrzanić schematy.

czwartek, 6 września 2012

Lenonki





Przydałby mi się jakiś plan działania. 
Nie wiem co mam robić. 

wtorek, 21 sierpnia 2012

Figi







Muszę kupić dziennik.


sobota, 18 sierpnia 2012

piątek, 17 sierpnia 2012

HALO!


Czy jest jeszcze ktoś komu można zaufać?
Kto nie kłamie by zaimponować lub najzwyczajniej w świecie zrobić sobie jaja?
Coraz bardziej utwierdzam się w tym, że NIE.
Najwyraźniej lepsza zabawa jest gdy omotamy sobie kogoś i ogłupimy. 
Łatwiej.


wtorek, 14 sierpnia 2012

Justify



Siedzę nad tym szajsem już dobre cztery miesiące. 



czwartek, 9 sierpnia 2012

Pika Pika

W pewnym zwykłym domu, na zasyfionym biurku powstał stworek. Ale nie zwykły stworek, tylko stworek mający za zadanie bronić pokoju swojej PaniMamy.

Urocze stworzenie. Zachwycało się tą istotką całe blokowisko.


 Fakt faktem jaki syf się stał, taki pozostanie przez najbliższe dni. Mniejsza,


BlackyPika, jak go nazwano, przysiadł na półeczce jakiej miał głównie bronić przed złym PasiastoViktoriańskim potworem Figaritusem.
Niezwykle trudne było to zadanie, Figaritus atakował niepostrzeżenie, z wielką precyzją i niszcząc wszystko na swojej drodze. 
W pewnym momencie BlackyPika usłyszał okrutne warknięcie dochodzące z gór kanapowych. 


Rozwinął swą krwistoczerwoną pelerynkę i jak Supermen, TFU, Supermen to kupa, jak jakiś tam wielki bohater śmignął w stronę hałasu. 
Nie mylił się, był to Figaritus.


Szybko go pokonał... -.- DAMN


Następnie BlackyPika ruszył obejrzeć całe mieszkanie by upewnić się, iż był to jedyny potwór prześladujący  tamtejszą rodzinę.


Nic nie znalazł oprócz 98347239856923859283750927 kaktusów Pana Taty PaniMamy.


Po wyjściu na balkon i ogarnięciu, że pokoik w jakim go stworzono był tycio tyci w porównaniu do biedronki, a co dopiero reszty świata, stwierdził, iż ma cały świat w dupie i posiedzi na półce w pokoiku, w razie jakby Figaritus jednak chciał jeszcze raz zaatakować.


Wracając do swojego domku oznaczył terytorium Figaritusa. Capiło niezwykle.


I tak oto BlackyPika uratował mieszkanko.
Jestem z niego dumna mimo, że zaatakował mojego kota.


THE END


Bardzo muszę wyjść z domu -.-

Asaf


Coś pięknego. 

DAMN.





Chyba nie uda mi się nagrać kolejnej płyty do rysunku. 
Cholerny, stary komputer.


a szkoda.


wcale się nie zmieniłam.


środa, 8 sierpnia 2012

trudno

 Miło wrócić na blogspot'a, jednak jak zwykle będę miała pewne przeszkody by pisać to co tak naprawdę siedzi w mojej bóg ci wie jakiego koloru głowie.
 Sądziłam, że po powrocie z Włoch odczuję ulgę, że to jak postąpiłam w niektórych sprawach okaże się trafne. Jednak chyba żałuję pewnych decyzji. No cóż, stało się. To był mój wybór. Trudno.
 Po prostu przestało mi zależeć. Stałam się obojętną na wszystko osobą, no prawie, przynajmniej staram się taką być. Kochane wcześniejsze lata tłumiły moje jestestwo, co doprowadziło do "totalnego zlewania" większości ludzi. Tak, tak, plotę o dupie Maryni.

wać panno