Muszę kupić dziennik.
wtorek, 21 sierpnia 2012
sobota, 18 sierpnia 2012
piątek, 17 sierpnia 2012
HALO!
Czy jest jeszcze ktoś komu można zaufać?
Kto nie kłamie by zaimponować lub najzwyczajniej w świecie zrobić sobie jaja?
Coraz bardziej utwierdzam się w tym, że NIE.
Najwyraźniej lepsza zabawa jest gdy omotamy sobie kogoś i ogłupimy.
Łatwiej.
wtorek, 14 sierpnia 2012
czwartek, 9 sierpnia 2012
Pika Pika
W pewnym zwykłym domu, na zasyfionym biurku powstał stworek. Ale nie zwykły stworek, tylko stworek mający za zadanie bronić pokoju swojej PaniMamy.
Urocze stworzenie. Zachwycało się tą istotką całe blokowisko.
Fakt faktem jaki syf się stał, taki pozostanie przez najbliższe dni. Mniejsza,
BlackyPika, jak go nazwano, przysiadł na półeczce jakiej miał głównie bronić przed złym PasiastoViktoriańskim potworem Figaritusem.
Niezwykle trudne było to zadanie, Figaritus atakował niepostrzeżenie, z wielką precyzją i niszcząc wszystko na swojej drodze.
W pewnym momencie BlackyPika usłyszał okrutne warknięcie dochodzące z gór kanapowych.
Rozwinął swą krwistoczerwoną pelerynkę i jak Supermen, TFU, Supermen to kupa, jak jakiś tam wielki bohater śmignął w stronę hałasu.
Nie mylił się, był to Figaritus.
Szybko go pokonał... -.- DAMN
Następnie BlackyPika ruszył obejrzeć całe mieszkanie by upewnić się, iż był to jedyny potwór prześladujący tamtejszą rodzinę.
Nic nie znalazł oprócz 98347239856923859283750927 kaktusów Pana Taty PaniMamy.
Po wyjściu na balkon i ogarnięciu, że pokoik w jakim go stworzono był tycio tyci w porównaniu do biedronki, a co dopiero reszty świata, stwierdził, iż ma cały świat w dupie i posiedzi na półce w pokoiku, w razie jakby Figaritus jednak chciał jeszcze raz zaatakować.
Wracając do swojego domku oznaczył terytorium Figaritusa. Capiło niezwykle.
I tak oto BlackyPika uratował mieszkanko.
Jestem z niego dumna mimo, że zaatakował mojego kota.
Jestem z niego dumna mimo, że zaatakował mojego kota.
THE END
Bardzo muszę wyjść z domu -.-
Bardzo muszę wyjść z domu -.-
DAMN.
Chyba nie uda mi się nagrać kolejnej płyty do rysunku.
Cholerny, stary komputer.
a szkoda.
wcale się nie zmieniłam.
środa, 8 sierpnia 2012
trudno
Miło wrócić na blogspot'a, jednak jak zwykle będę miała pewne przeszkody by pisać to co tak naprawdę siedzi w mojej bóg ci wie jakiego koloru głowie.
Sądziłam, że po powrocie z Włoch odczuję ulgę, że to jak postąpiłam w niektórych sprawach okaże się trafne. Jednak chyba żałuję pewnych decyzji. No cóż, stało się. To był mój wybór. Trudno.
Po prostu przestało mi zależeć. Stałam się obojętną na wszystko osobą, no prawie, przynajmniej staram się taką być. Kochane wcześniejsze lata tłumiły moje jestestwo, co doprowadziło do "totalnego zlewania" większości ludzi. Tak, tak, plotę o dupie Maryni.
Sądziłam, że po powrocie z Włoch odczuję ulgę, że to jak postąpiłam w niektórych sprawach okaże się trafne. Jednak chyba żałuję pewnych decyzji. No cóż, stało się. To był mój wybór. Trudno.
Po prostu przestało mi zależeć. Stałam się obojętną na wszystko osobą, no prawie, przynajmniej staram się taką być. Kochane wcześniejsze lata tłumiły moje jestestwo, co doprowadziło do "totalnego zlewania" większości ludzi. Tak, tak, plotę o dupie Maryni.
wtorek, 7 sierpnia 2012
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

