Po powrocie do szkoły która nie zna pojęcia "czas wolny" i po ucałowaniu rutyny w dłoń, szukam jakiegoś odbicia. Oczywiście w Koninie nie potrafię znaleźć niczego co nie znudziłoby mnie za prędko, albo po prostu to ja jestem tępą Viktorią, czy Weroniką, jak dość liczni wolą.
Zaczynając od zajęć rzeźbiarskich po których moje dłonie były bliskie amputacji, jak na razie kończę na rysunku w Domu Kultury, nie zapominam również o lekcjach gry na gitarze które początkowo były czymś wspaniałym ale przemieniły się w cotygodniowe katusze. Może ja się nie nadaję. Albo jestem zbyt leniwa, albo najprościej mówiąc tak naprawdę nie mam talentu. Nie śmiem nazwać się artystką.
Do tego wciąż męczy mnie śmierć przyjaciela o którą się obwiniam. Być może ludzie powiedzą: to było tylko zwierze, ale 11 lat nie da się od tak zapomnieć. na szczęście po półtora roku udało mi się do domu wprowadzić godnego następce, który szybko zaprzyjaźnił się z psem. Nie ważne. Kończę te bzdury.
Nie jestem artystką, ale przynajmniej mam kota i kubek kawy, to mi wystarcza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz